Zazwyczaj nie chodzę na nocne wyprawy urbexowe, ale ta nawet nie była zaplanowana. Podczas nocnych wędrówek po okolicy natknęliśmy się na parę domków spowitych ciemnością. Nie mieliśmy wielkich oczekiwań i ostatecznie nie zostały one przekroczone, ale ta sesja chyba zasługuje na własny album. W końcu byłem już na „gorszych” wyprawach urbexowych…











