Odwiedzam rozległą posiadłość w samym środku wsi. Mam szczęście – zaczęło mocno padać, a wszyscy ludzie z placu wiejskiego zniknęli w swoich domach. Nigdzie żywej duszy. Przez wywróconą bramę dla koni i wozów przedzieram się na dziedziniec. Jest on całkowicie porośnięty samosiewnymi drzewami. Gdyby nie to, że znajduję się w samym środku wsi, powiedziałbym, że wkroczyłem do młodego lasu. Idę wzdł...



























Komentarze