Cóż mam wam powiedzieć. Na dole, przy drodze, zawsze zaczyna się tak samo. Podjeżdża ciężarówka, ciężka i zakurzona po drodze, i powoli cofa się do rampy. Silnik jeszcze przez chwilę buczy, jakby odpoczywał po długiej jeździe, a potem otwiera się skrzynia ładunkowa. Zboże wysypuje się potężnym strumieniem, ziarenka szeleszczą i odbijają się od metalu niczym drobny deszcz. Przez chwilę wydaje się, ...



















