Kuropatwisko
To piękny, ciepły wiosenny piątek – a czy można go lepiej wykorzystać niż wybrać się na urbex? :D
Ten budynek w ogóle nie był pierwotnie w planach. Natknęliśmy się na niego przypadkiem, gdy nie udało nam się dostać do innej lokalizacji, bo właśnie zadomowił się tam bezdomny i spokojnie palił papierosa przy oknie.
Zaskoczyło nas, że ta lokalizacja, biorąc pod uwagę jej wiek i czas, przez jaki stoi opuszczona, wcale nie jest zniszczona ani oskubana. W rozdzielni brakuje wprawdzie kabli, ale to chyba wszystko. Drzwi są na swoim miejscu, w oknach są szyby, a w rozdzielni nadal znajdują się nawet wyłączniki.