Wyglądało już na to, że będę opiekunem prosiąt. Albo będę gonił knury, żeby mieć materiał do rozmnażania. Ale wszystko potoczyło się inaczej – jak się dowiedziałem, gaśnica jest tu pusta już chyba od 2020 roku. Kiedyś świnie musiały tu ładnie chrzęścić, skomleć, jeść i tyć.


















