Jsem z Moravskoslezského kraje, kouzelných míst jsem prošla zatím jen pár a vždy byly objeveny náhodou. Zabývám se focením, proto kdyby někdo byl z okolí Frýdku-Místku, můžeme vymyslet nějaké urbex focení. ig: deny_pumova, budu ráda! :)
Przy głównej drodze stoi ten ogromny kompleks rolniczy – a właściwie już prawie leży. Większość stropów nie wytrzymała ciężaru, niestety niektóre podłogi również. Znajduje się tu mnóstwo budynków, z których większość ma kilka pięter, a za całym tym kompleksem pozostały już tylko fundamenty domów, które najprawdopodobniej nie zdążyły nawet zostać zamieszkane. Poza jedną sarną, która wyskoczyła na mnie tuż przy wejściu i prawie doprowadziła mnie do zawału serca. W sieci nie znalazłam zbyt wielu informacji o tym miejscu, więc jeśli ktoś ma jakieś dane, będę wdzięczna :)
Podczas spaceru wzdłuż zapory natknęłam się na opuszczony hotel, który – jak wynika z internetu – stoi pusty dopiero od trzech lat. Brama była otwarta, kamery odłączone, z wyjątkiem jednej, która monitorowała łódź. Niestety żadne z drzwi nie były otwarte, a okna były zabite od wewnątrz, a szkoda, bo wydaje mi się, że kryje się tam mnóstwo komunistycznych mebli.
Mieszkałam tuż obok przez 18 lat, ale dopiero teraz zebrałam się na odwagę. W tym domu przez cały ten czas mieszkała pewna pani wraz z matką i synem. Ta pani była wielką kolekcjonerką. Cztery lata temu wyprowadziła się z powodu długów, egzekucji i tym podobnych spraw, a wszystko zostawiła w domu. Absolutnie wszystko. Cokolwiek przyjdzie wam do głowy, to tam znajdziecie. To szalone, ile rzeczy człowiek potrafi zgromadzić w ciągu kilku lat. Wiele osób myśli, że ten bałagan powstał przez bezdomnych… Niestety, oni mieszkali tam przez kilka lat. Zostawiła tam zdjęcia, swoje ubrania i resztę rzeczy. Najsmutniejsze jest to, że w pokojach znaleziono jej trzy martwe, już wyschnięte psy. Dziwne było to, że wszystkie trzy siedziały w kątach. Nie były uwiązane. Jednego nawet pozwalała biegać na zewnątrz; to o niego chodziłam się opiekować, zanim trafił do schroniska. Wstrząsająca historia, emocje, mieszane uczucia.
Odwiedziłam ten ośrodek już po raz trzeci, tym razem przy świetle dziennym. Zaparło mi dech w piersiach jeszcze bardziej niż wtedy, gdy byłam tam po ciemku. Pewnie wynikało to z tego, że widać było o wiele więcej szczegółów. :)
W drodze powrotnej z gór udało nam się znaleźć opuszczoną stodołę, ale niewiele udało mi się o niej przeczytać. Około lat 2012–2014 budynek ten zaczął niszczeć. Wygląda na to, że kiedyś hodowano tu bydło, a teraz nocują tam osoby bezdomne. (Powinnam nauczyć się wchodzić do opuszczonych budynków za dnia...)
Zniszczony kompleks składający się z pięciu ogromnych budynków niszczeje od 1999 roku z powodu obaw przed powodziami. W 2006 roku kompleks został wystawiony na aukcję, a obecnie ponownie jest oferowany do sprzedaży. Największy urok ten kompleks ma po zmroku. Brakujące oryginalne elementy, drzwi, rozpadający się dach i podłogi, a w pomieszczeniach nocujący bezdomni. Czasami aż zapomina się o oddychaniu. Następnym razem na pewno wezmę ze sobą lustrzankę :)